Skip to content

Miliony do wzięcia

Są media o których zapominamy, a które wpływ na postrzeganie rzeczywistości przez Polaków mają znaczny. Bo cóż taki portal jeden z drugim? Setki, dziesiątki tysięcy, czasem tysiące i setki. To czytelnicy. Zazwyczaj przekonani i szukający racji dla swojej pozycji światopoglądowej. Oczywiście nagroda, np. KMN, należy wszystkim do których wstępujemy by przeczytać jakąś prawdę czy zobaczyć jak kompromituje się władza. By spotkać się z oceną którą podzielamy. Ale jest przestrzeń, której z racji pozycji – tak – siedzącej przy biurku z komputerem, nie zauważamy.

To są pełne pociągi robotników fabrycznych, zapełnione po brzegi, śmierdzące zmęczeniem autobusy komunikacji podmiejskiej i miejskiej, mikro czy mini-busy walczące w konkurencji na najbardziej wypełniony mi..bus, czy samochodo-podobne pojazdy zdobyte od importerów ze źródłem w niemieckich szrotach. Te wszystkie środki transportu, szczególnie w porze popołudniowej, ale i o świcie i wieczorem lub późną nocą wiozą czytelników. Niestety nie naszych drodzy koledzy blogerzy. Także nie są to czytelnicy „naszych tygodników” bo żaden tygodnik to nie jest „gazeta”. Oni czytają od kilkudziesięciu lat to samo.

Jak jeździłem do babci, do Pomiechówka to był to Express Wieczorny w latach 60-70. I tą nazwą „EW” się posłużę w odniesieniu do źródeł z których czerpią wiedzę miliony! Nakłady bowiem tej tabloidowej prasy to kilkaset tysięcy na tytuł, a każdy egzemplarz pomnożyć trzeba przez minimum 4. Żona, mąż, syn, córka, wnuk, zięć, synowa, babcia, dziadek i reszta co się gazetą zaciągnie. I to są te tytułowe miliony.

Fot z  http://www.garnek.pl/zdyrma/2232550/express-wieczorny

Nieważne dziś, że tych tytułów jest więcej. Liczy się cena. 1.20, 1.50 czy 1.80. Z dwóch złociszy jakaś reszta musi być, inaczej zbyt drogo. Kryterium podstawowe. Ważne także, że ktoś powiedział – warto. No bo jak nie to przecież EW. Zdobyć rynek nie jest łatwo…

Ale zagalopowałem się, bo od marketingu są ludzie z ww w temacie.

Ja chciałbym zwrócić jedynie uwagę na te miliony ludzi do wzięcia jeśli wezmą oni do ręki, chociaż współredagowany przez naszych EW. Niczego bowiem nie ujmując GPC nie znajdziemy tam nagiej mamy Madzi na koniu, czy ministra Nowaka z cudzą kochanką na party. Znaczy, nie znajdą Ci którzy szukają.

Ale czy Ci co tego szukają to naród skreślony, czy to też Polacy? To zasadnicze pytanie można też uogólnić. Czy ludzie których interesuje sensacja, kryminał, seks, kompromitacja celebryty, cyc czy spocona koszulka człowieka z elity, to nie może być człowiek pokrzywdzony dzisiejszym stanem państwa? Czy on musi wiedzieć, że do sejmu trafiła ustawa o chęci wprowadzenia do walki z niezadowolonym tłumem obcych sił policyjno-militarnych, czy może wystarcza mu do niezadowolenia stan „książeczki oszczędnościowej” czyli w gazetę zwiniętego i schowanego w szafie pod bielizną – ostatniego grosza, ostatecznej biedy.

Smutne oczywiście jest dla mnie że kupi on EW z tytułem „Prostytutki na imprezie 50-tych urodzin posła” na pierwszej stronie, a raczej zostawi na jutro zakup gazety z tytułem „Znaleźli trotyl na tu-154”.

Itd., itp. Dalsze rozważania wydają się oczywiste i zdeterminowane wynikiem.

Pytanie zatem, jak zdobyć te miliony zanim one z głodu nie podniosą ręki w uzasadnionej jedynie biedą, ubóstwem, nędzą i trudami życia, by przywalić władzy? A władza to przecież i rząd i prezydent i sejm i radny w gminie i …
Nie ma partyjnych barw. A jeśli nie wierzycie to poczytajcie komentarze na stronach EW, które wprawdzie z tych bardziej obytych, ale jednak mas.

Na to pytanie pewną odpowiedź uzyskałem wczoraj, podczas spotkania członków pewnego stowarzyszenia dziennikarzy. Nie tyle uzyskałem, ale usłyszałem i zobaczyłem.

Jakby to powiedzieć, by nie było wtopy. Chyba tylko : są tam, w tych EW, nasi.

Walczą tam z czerwonym diabłem, ale są. Czasem jakiś ich artykuł odklei taśmę klejącą z oczu czytelnika by ten zdumiony rozejrzał się i zobaczył realny świat.
Nie skreślajmy więc wszystkich, a postarajmy się pomóc tym „naszym”.

Ten post to tylko zajawka przemyśleń które przyszły mi podczas słuchania osoby, która pisze w EW i która ma pełną świadomość że trzeba czasem pracować dla dobra ogółu w szmatławcu!

PS.Nie miałem dyktafonu, ale mam obietnicę, że jej przemyślenia i wnioski będę mógł nagrać dla niepoprawnego radia podczas następnego spotkanie tego stowarzyszenia dziennikarzy.

Komentarze

Nie ma komentarzy do tego postu.

Trackbacki

Nie ma trackbacków do tego postu.

Skomentuj

Imię i nazwisko (lub nick)

Wymagane

E-mail

Wymagane

www

Opcjonalnie

Treść komentarza

Powiązane wpisy