Stajemy w obronie wolności internetu, a tu taki…
Michał Tyrpa, prezes fundacji Paradis Judaeorum, złożył do prokuratury wniosek o ściganie internauty.
Kilka lat temu prokuratura wykazała całkowitą bezradność wobec podwawelskich kontynuatorów tradycji walki z bolszewizmem spod znaku SS. Czy podobnym finałem zakończy się sprawa miłującego komunizm internauty – dowcipnisia?
I dobrze, że Michał Tyrpa zadziałał. Postaram się wyjaśnić czemu popieram ten wniosek a jednocześnie jestem za wolnością wypowiedzi.
Za słowa nie powinno się karać więzieniem, lecz raczej wymogiem dania satysfakcji. Nasz problem to jednak ciągle: wolność. Ta wolność od 20 lat, to wolność pozorna i wolność głoszenia prawdy jednej i oficjalnej. Tu się wcale w stosunku do PRL wiele nie zmieniło. Nawet ta „prawda” jest podobna. My tej „cenzurze” się sprzeciwiamy, pisząc na blogach i tworząc portale, telewizję czy radio. Taka Alicja Tysiąc ma poparcie mediów, ale Michał Tyrpa takiego poparcia nie będzie miał. Ma moje i zapewne tysięcy innych, którzy sprawę lub chociaż Pileckiego kojarzą. To, że media znów będą to miały gdzieś, to jasne.

Ale okazuje się po raz kolejny, że nie będzie miał poparcia żadnej politycznej siły w swojej walce. Trochę desperacki ruch z zawiadomieniem prokuratury jest uprawniony, bo powołuje się na zapisy konstytucyjne, a właściwie na wybrane zapisy „patriotyczne” z tej naszej postkomuchowskiej konstytucji mające odzwierciedlenie w KK.
W szczególności przekonuje mnie zdanie „Kto publicznie znieważa Naród lub Rzeczpospolitą Polską”, ale chciałbym by karą było publiczne napiętnowanie i do tego pozbawienie obywatelstwa, a nie trzy lata więzienia. Tylko kto napiętnuje? Czy PiS Hofmana i Gosiewskiego?
Dlatego pretensji do Michała nie mam mimo, iż działa pozornie wbrew naszej walce o wolność wypowiedzi. Zresztą, czy można porównać powiedzenie (pokazanie) prawdy o Jaruzelskim, Kiszczaku czy ich spadkobiercach politycznych w kontekście patriotycznym z opluwaniem patriotyzmu czy patrioty?
Za to pierwsze faktycznie – „obraza ludzi honoru” – można dziś jeszcze trafić do więzienia lub ponieść finansowe konsekwencje, ale na pewno nie można być pozbawionym miana człowieka honoru.
Wpis z inspiracji Katarzyny mamakatarzyna.blogspot.com.

























Powtórzę się i wklejam to, co napisałam już pod notką Twoją w blogpressie, bo cóż więcej mogę powiedzieć.
http://www.blogpress.pl/node/3304
____________________
Podpadłeś mi z tą inspiracją.
) Na szczęście nie wydałeś mnie, że miałam wątpliwości. Nie ma jednak rady wytłumaczę się.
Jest tak, jak w wierszu Asnyka „…ale świętości nie szargać”. To po prostu boli, kiedy ktoś bezkarnie szarga autorytety, poniewiera świętością, zwłaszcza, gdy to dotyczy bliskich, wiary czy Ojczyzny.
Każdy z nas ma swoje czułe w tym względzie miejsce. Czy trzeba uzasadniać, że może zaboleć szarganie pamięci Witolda Pileckiego?
Doskonale zrozumiałam reakcję Michała Tyrpy. Jestem za reagowaniem na takie postępowanie, jak opisuje Michał.
Z drugiej jednak strony jestem za wolnością słowa w Internecie. Nie umiałam sobie poukładać tego wszystkiego.
Podzieliłam się wczoraj z Tobą moimi wątpliwościami i otrzymałam piękną i jasną odpowiedź.
Nie mogła ona pozostać tylko dla mnie, bo sens bardzo ważny. Dotyczy granicy wolności słowa i odpowiedzialności za słowo.
Zgadzam się z Tobą w pełni. Tę granicę powinni wyznaczać internauci, dziennikarze, a nie kodeks karny. Skoro tego nie robią, musi to wziąć na siebie ktoś, kto nie boi się iść pod prąd i sięgnąć po prawo, domagać się jego egzekwowania.
My wszyscy, którzy każdego dnia wystukujemy opinie, sądy, werdykty w internecie, świadczymy o swoim przywiązaniu do wiary Ojców, tradycji, Ojczyzny, dla których Witold Pilecki jest niezłomnym bohaterem, powinniśmy Michała Tyrpę i jemu podobnych wspierać w działaniu.
Tak po prostu robi przyzwoity człowiek.
I w tym właśnie umocniłeś mnie swoim listem i notką. I kto tu kogo inspirował?
)
Pozdrawiam serdecznie
Ps.
Tak na marginesie; Czy przypadkiem redakcja „Gościa Niedzielnego” nie powinna masowo od ludzi przyzwoitych otrzymać wsparcie w związku z skandalicznym wyrokiem w sprawie rzekomego obrażenia Alicji Tysiąc?
Tylko SKL się na to zdobył?
http://info.wiara.pl/doc/462963.Oswiadczenie-SKL
Poukładałem to sobie dopiero pisząc do Ciebie. Jak widać chyba wyczerpaliśmy temat
Katarzyno,Marku
chciałam Was uspokoić, te dylematy/wątpliwości są niepotrzebne. Wolność słowa w sieci ma nijak do prób znieważania Ludzi dla których Ojczyzna była najważniejszą wartością, ważniejszą niż rodzina, dzieci czy własne życie. To dwie różne rzeczy. Zachowanie Tyrpy wzbudza we mnie najwyższy szacunek. To tak jak pisze Katarzyna (a raczej Asnyk – dawno do niego nie zaglądałam) „…świętości nie szargać” Współcześni nie mają prawa kwestionować/oceniać decyzji, działań Osób, które dobrowolnie, świadomie poświęcaoli dla tych wartości życie. Ryzykuję tym, że podpadnę Markowi (bo piję do PW i Burzy) ale uważam,że nie mamy nawet moralnego prawa spierania się o potrzebę takich zachowań. Jest to nie w porządku /brak szacunku/ robili to bo nie było innego wyjścia (tzn było- oddanie się sowietom) Wybrali śmierć niż całowanie rosyjskiego pierścienia, musimy Ich chronić.
Najważniejsze nie przeginać, nie popadać w skrajności obrona słowa wolnego, ale w ramach zdrowego rozsądku i praw etycznych. Ludzi którzy tego nie przestrzegają trzeba banować, wycinać, napiętnować-społecznie, medialnie i karać – wg kodeksu karnego
To nie my idziemy pod prąd.
Uśmiechy na końcówkę zimy.
Klementyno.
Ryzykuję tym, że podpadnę Markowi (bo piję do PW i Burzy)
Nie chodzi mi o czyn, dla mnie święty. Chodziło mi raczej o brak rozpoznania i zdolności wyciągania wniosków, które nasuwały się same po doświadczeniach wcześniejszych. Nie zawinili patrioci, zawiniły władze i nie w sprawie PW czy Burzy, ale pewnych tylko jej elementów. To była posunięta do granic, naiwność.
Ludzi którzy tego nie przestrzegają trzeba banować, wycinać, napiętnować-społecznie, medialnie i karać – wg kodeksu karnego
Dziś może i tak. Ale ostatnie słowa czyli – KK jest dla przestępców. W poście wyrażam nadzieję, że ktoś kto „swiętość szarga”, zostanie skazany publicznie bez KK.
@MarkD
Napisałeś: „To była posunięta do granic, naiwność.”
Ok można tak myśleć ale czy masz pewność, że znasz wszystkie motywy/informacje/przesłanki/wizje tych ludzi które wtedy nimi kierowały? Czy masz pewność że wiesz co myślą/robią patrioci widzący jak ich dom staje w płomieniach? Na żywo widzący mordy na swoich bliskich nie w telewizji na kimś obcym? A jeśli Oni na zimno wykalkulowali że terror sowiecki jest nie do przeskoczenia, że pochłonie tysiące ofiar i złamie Naród i go zeszmaci, i z tym zimnym wyrachowaniem uznali że swoją walką aż do śmierci dadzą świadectwo dla przyszłych pokoleń? Do muzeum PW szkoły muszą zamawiać miejsca miesiąc wcześniej taki jest okład. Czy jest lepsza nauka historii/patriotyzmu dla młodych pokoleń? To może potworne co piszę ale jeśli Oni uznali że „nic tu po nich w sowieckim świecie”? Gdzie My byśmy byli bez ich ofiar? O co byśmy walczyli? O jaką „naszą” historię/Ojczyznę/polskość? Może to wszystko to posunięty do granic naiwności patos? Ale co pozostaje kiedy widzisz taką pożogę? To przeważnie była „młoda gorąca krew” – ilu teraz by chciało ratować Polskę własna krwią gdyby wjechały sowieckie tanki jak do Gruzji? Czytam wciąż i wciąż o tych ludziach, o Żołnierzach Wyklętych i wciąż nie mogę wyjść z podziwu jak Wielkie Dzieło to było. Tak to widzę, jako wielkie zwycięstwo ducha nad materią. Pisząc/myśląc: „Nie zawinili patrioci, zawiniły władze i nie w sprawie PW czy Burzy, ale pewnych tylko jej elementów” już otwierasz w swojej głowie furtki wejścia, a na takie furtki tylko czekają „towarzysz Miller z lewej” i „towarzysz Korwin-Mikke z prawej”. Natychmiast wsadzają tam swojego buciora i pchają dalej niczym wcześniej sowiet bagnetem. To co piszę nie odnoszę bezpośrednio do Ciebie -MarkD- tylko do pewnych spraw/myśli/kalk które się powtarzają. My musimy być silni i wolni od takiego postrzegania historii. My możemy sobie debatować „co by było gdyby” ale w kwestii zdażeń musimy być pryncypialni. Większość naszych decyzji jest w sumie złych bo post factum zrobili byśmy inaczej. Oni nie mieli nawet szansy i okazji sprawdzić czy ich działania/walka/krew na ulicy miały jakiś sens. To naprawdę nie była „lekka ułańska jazda” z szabelkami na czołgi jak to przedstawiał pewien miszcz.
P.S. Jeszcze piszesz: „Chodziło mi raczej o brak rozpoznania i zdolności wyciągania wniosków, które nasuwały się same po doświadczeniach wcześniejszych”. Czy uważasz że to: http://pl.wikipedia.org/wiki/Proces_szesnastu też powinni przewidzieć? Polacy zderzyli się nie tylko z przeważającą siłą wroga, zderzyli się z czymś czego nie przewidzieli bo niby skąd. Zarówno ze strony niemieckiej jak i rosyjskiej zderzyli swoje wartości z „brakiem wartości” ergo coś jak zetknięcie się materii i antymaterii. Powstaje bum i materii nie ma. To tak jakbyś wyszedł do walki bokserskiej w ringu znając zasady i sztukę uników, widząc sędziego i publiczność a przeciwnik bezceremonialnie wyciągnął by kosę z buta i wbił ci w klatę.
Tak mniej więcej wygląda obecnie walka polityczna PiS-u z PO. Nawet Miller chwali PO i żałuje że sami na to nie wpadli i że nie mieli wtedy takich możliwości (czyt. tak urobionej publiki) Pozdrawiam.
FFWD. Oczywiście nie mam pewności, tak jak nikt nie ma co do pytań tego typu. Oceniam jednak, że jeżeli ktoś już się raz sparzył, powinien umieć wyciągać wnioski. Tak było z operacjami „Burzy”. Kolejne miasto, kolejna porażka.
Piszę z myślą, że może ta krytyka przyczyni się do innego spojrzenia na tamte lata. I właśnie przez pryzmat Żołnierzy Wyklętych łatwiej będzie dostrzec prawdę.
Myślę, że warto poddawać krytyce działania nieskuteczne nie ujmując im chwały.
PS.Jak wiesz i ja ich czytam, nawet głosno bo w radiu.
Proces szesnastu, a właściwie aresztowanie oczywiście powinni przewidzieć i jak sądzę zdawali sobie sprawę z sytuacji. Ocena czy mimo to powinni tę decyzję podjąć jest dla mnie za trudna. Ten link do Wiki, który podajesz ma jednak drugie dno:
. Tak uczymy się historii przez Wiki.
Nieprzyjęcie zaproszenia było równie złym rozwiązaniem, bo dawało Sowietom pretekst do ostatecznego wyeliminowania polskich partii niepodległościowych z przyszłego rządu. W rezultacie doszło do nawiązania kontaktu z władzami sowieckimi i ich przedstawicielem gen. NKWD Iwanem Sierowem.
No brawo
PS.Właśnie Sierow był najgorliwszym zabójcą polskich patriotów z AK. Dziś akturat o obozie w Skrobowie, o którym przez lata PRL nikt nie słyszał.
To ta audycja:
Nie dogadamy się
Poddając krytyce już ujmujesz im chwały i to z pozycji „przyjaciela” więc ujmujesz im znacznie więcej niż przeciwnicy którzy to robią zawsze i wszędzie „z urzędu”. Ja nie znajdę wspólnego języka z takim dajmy na to Leszkiem Millerem czy Korwinem-Mikkem (obaj mają tożsame poglądy na te kwestie) bo nie dam im możliwości „zbliżenia stanowiska”. Wiki jest zalewaczona i raczej historii się z niej nie uczę choć jest tam więcej prawdy niż w szkolnych książkach do nauki historii młodego pokolenia Polaków a to już o czymś świadczy. Przytoczyłem linka tylko by przypomnieć sprawę. Oni dobrze wiedzieli na jakie ryzyko się nastawiają jadąc. Całe moje dywagacje i spory w tym temacie dotyczą tego że gdyby nie wg Ciebie ich „błędy i wypaczenia” to moim zdaniem Nas patriotycznie myślących już by obecnie NIE było. Ich ofiara/walka do końca to nasze obecnie myślenie którego by po prostu nie było bo „Leszek z Januszem” by przez lata wszystko rozmyli na posthistoryczną papkę. Celowo przytaczam Millera i Korwina bo oni to takie betony z dwóch stron które odbijają w te i we wte wszystko co w środku. Ja tam nawet nie próbuje wejść tylko obserwuje to z zewnątrz. To co piszesz odbieram że tam zaglądasz próbując coś wyboksować a tego się po prostu nie da bo to jest pułapka. O „błędach” to my możemy sobie prywatnie (na stronie) podywagować ale tylko po to by pamiętać jeszcze bardziej Ich ofiarę. Pisanie otwarcie i debatowanie otwarcie to wpadanie w pułapkę. Nie wiem czy nie za chaotycznie piszę. Nie chcę żadną miarą Cię urazić w czymkolwiek bo chodzi mi o „formy myślenia” a nie o konkretne osoby jak Ty czy ja. Nie chcę abyś odbierał to jako atak na siebie bo zupełnie nie o to mi chodzi. Może inaczej, opiszę jak widzę na przykładzie: 1. Robimy imprezę o żołnierzach wyklętych/AK/WiN/NSZ ogólnie o „tej stronie barykady”. Impreza jest robiona z gestem/oprawą/rozmachem. 2. Zapraszamy żyjących jeszcze bohaterów, którzy przeszli gehennę walki z trzema okupantami (trzeci to komuchy wewnątrz) przeszli łagry, mordy najbliższych, sowieckie kazamaty itp. 3. Kiedy już wszyscy się zebrali (sami przyjaciele) na sali i zapadła cisza przed rozpoczęciem prowadzący wychodzi i zaczyna imprezę od słów „witamy naszych ukochanych obrońców Ojczyzny (aplauz) a teraz panowie czy możecie nam po kolei i ze szczegółami powiedzieć dlaczego tak się daliście wyrolować”?
Tak to mniej więcej widzę, zamiast słuchać bohaterów, także „słuchać ich” poprzez patrzenie na ich czyny i poświęcenie i pochylić czoło na zasadzie „zrobili tak bo być może inaczej się zupełnie nie dało albo inaczej oznaczało gorzej w przyszłości albo zrobili tak bo po prostu tacy byli wtedy Polacy” to my brniemy w jakieś dywagacje zbliżone do oskarżeń „jak oni mogli”. Po prostu uważam że to nasz wielki błąd.
Piszesz o obozie w Skrobowie a zauważ, jak mało ludzi wie o obozie w Warszawie http://pl.wikipedia.org/wiki/Warschau_%28KL%29 a ci co wiedzą też przeważnie wiedzą tylko o obozie niemieckim co było jak go przejęli sowieci to już noc czarna.
KL Warschau. FFWD. O tym obozie pisałem kilka notek na S24. Tam niestety już ich nie ma jak i całego mojego bloga. Ale można je jeszcze znaleźć na niepoprawnych http://niepoprawni.pl/blog/54/niewygodny-oboz-koncentracyjny-65-rocznica-wyzwolenia
Co do spraw związanych z bohaterstwem i jego krytyką. My musimy krytykować, bo jeszcze coś wiemy.
Spójrz na stosunek „elit” do krytyki Wałęsy, Michnika, Geremka czy Kuronia. Tacy „przyjaciele” są o bardziej niebezpieczni.
Krytyka decyzji błędnych nie ujmuje bohaterstwa powstańcom.
Wiem, że powołując Mikkego czy Milera odnosisz się do ich stosunku do naszych bohaterów. Cóż. Z nimi nie zgodziłem się zasadniczo w tej http://niepoprawni.pl/blog/54/dyplomacja-powstanie notce.
W sprawie pytania do bohaterów, nie ma takiej możliwości. Nie żyją już ci, którzy decyzję podejmowali. Inne pytania, nawet trudne, można i trzeba zadawać. A jeśli spotkałbym oficera AK, który oddał siebie i swój oddział dobrowolnie Sowietom i przez to jego oddział trafił na wiele lat do łagrów, to spytałbym czy wiedział co robi.
Ta nasza otwartość, to na razie kilkuset ludzi którzy te notkę czytają i ci którzy stoją raczej po tej stronie barykady.
FFWD. Może rzecz jest w skali. Ja z Tobą i czytelnikami tego bloga rozmawiam szczerze o tym co myślę. O bohaterach też, także o ich błędach.
W tym drugim wątku w którym o PISie, też staram się wyrazić to co myślę. Tam łatwiej, bo rzecz dzieje się dziś i można pewne sprawy pokazać, a przez to skorygować, o ile oczywiście kogokolwiek by to interesowało, a tak nie jest! (i o tym też piszę)